Zanzibar
Wesołych świąt! Dzwonią talerzyki, widelczyki; szklaneczki, miseczki szurają. Wędliny własnej babci Eli roboty podnoszone z półmisków uwalniają mocny aromat czosnku i majeranku. Z sałatek najszybciej znika jajeczna, tym szybciej, że babcia uspokoiła, że jeszcze jest, że w razie czego się dołoży. Goście podają sobie, sąsiad sąsiadowi, paterkę z siedzącym pośrodku zającem, z której każdy bierze w palce po ćwiarteczce święconego jajka, unosi jakby kieliszek do toastu i przesuwając wzrokiem po obecnych, mówi jakieś miłe słowo. Tak się tu robi co roku, i to jest jakby tutejsze drugie dzieleniem się jajkiem, już po tym pierwszym z całusami, uściskami, życzeniami. I jeszcze paszteciku, a do paszteciku najlepsza ćwikła z buraczków co prawda sklepowych, ale z chrzanu z działki, od babci Eli i dziadka Jurka. Takiego chrzanu nie dostaniesz w sklepie. – A sałatkę, tę z oliwkami, to sama Malwinka robiła – mówi z dumą babcia, podsuwając misę w kierunku Kasi. Malwinka uśmiecha się i rumieni. – ...